Szkoła artystyczna przyszłości okiem zwykłej nauczycielki szkoły muzycznej

Rób to, co robisz najlepiej, pielęgnuj swą małą działkę,

ale nie spodziewaj się, że zmienisz świat.

György Ligeti

Szkoła? Tyle opinii, ilu zapytanych. Najczęściej narzekania. Za dużo, za mało. Z rzadka pochwała „a ja kiedyś miałem super nauczyciela”. Nie to, co teraz.

Artystyczna? Po co światu artyści. W pandemii nic po nich. Na życie zarobić trudno. A kto ich tam zrozumie.

Przyszłości? Tutaj trzeba konkretów na dziś. Gospodarka pada, bezrobocie rośnie, chorych przybywa. Rozwiązuj problemy tu i teraz. Nie chodź w głową w chmurach.

* * *

Ja, zwykła nauczycielka szkoły muzycznej I stopnia w średniej wielkości mieście. Niosę dwudziestoletni bagaż i patrzę w przyszłość w perspektywie kolejnych nastu. Do emerytury, może trochę dłużej, jak zdrowie pozwoli. Zacznę od siebie, bo tak najłatwiej.


W poszukiwaniu straconych talentów

Świat się zmienia, to truizm. Ale faktycznie zmienia się podejście rodziców przyprowadzających dzieci do szkoły muzycznej. Dzieci też jakby inne. Tylko szkoła ciągle tam sama. A ja? Obserwuję, działam i wciąż się uczę. Uczę się uczniów, uczę się rodziców, uczę się przepisów, reform, programów. I działam na małym poletku najlepiej jak potrafię.

Szkoła artystyczna zależy w jakiejś mierze od wartości, którymi kierują się rodzice kiedy przyprowadzają do niej swoje dzieci. Trzeba zrozumieć ich powody, inaczej może dojść do nieporozumień na temat postępów w nauce lub ich braku. Wbrew pozorom dzieci rodzą się wciąż takie same. Jednak wychowanie oraz oczekiwania rodziców prowadzą do zauważalnych różnic w podejściu. Wymagania edukacyjne wynikające z programu nauczania są tutaj jakby w tle. Liczy się talent i poziom zaangażowania w celu jego rozwoju.

Nie znam szczegółowych wyników badań statystycznych, ale przypuszczam, że na każdej populacji rodzi się podobny procent dzieci utalentowanych muzycznie. Tylko niewielka część z nich trafi na przesłuchania wstępne, by rozpocząć formalną edukację artystyczną. Jak je odnaleźć i zachęcić do rozpoczęcia nauki? Bez zajęć umuzykalniających i rytmiki na etapie przedszkolnym trudno o efektywny nabór do szkoły muzycznej. Często na przeszkodzie stoją też uprzedzenia, że szkoła muzyczna jest ciążka, czasochłonna i stresująca. Media niekoniecznie pomagają rozprawić się ze stereotypami. A może piszą prawdę?

Przebudzenie mocy

Powiedzmy, że trafił do nas nowy uczeń. Co jest ważniejsze? Program, dziennik, hospitacja, dyrektor, przepisy, zarobki, dodatek motywacyjny. A może jednak ten młody człowiek?

Patrzę na ucznia jak na pączek kwiatu, za łuskami kryje się zalążek niewidoczny dla oczu. Przyszłość kryje się w tym niewielkim człowieczku, który za kilka lat ma szansę uzyskać dyplom ukończenia szkoły muzycznej. To co się stanie po drodze zależy w dużej mierze ode mnie jako nauczycielki. I to jest moja działka. Niezależnie od systemów, ministrów czy reform.

Pasja i zaangażowanie, otwartość i wytrwałość, systematyczność i fantazja. Różnie to nazywają. Wspólnym mianownikiem jest nakierowanie na człowieka i jego wszechstronny rozwój. Nie jestem pewna, czy przed końcem mojej kariery zawodowej polska szkoła zdąży się obudzić. Ważne jest dla mnie to, by zawsze pracować z oczami szeroko otwartymi. Może za kolejnym wrześniem kryje się diamentowy talent? Ale szlifowanie nawet zwykłych kamieni wymaga cierpliwości. I czasu. Nauka dzieje się w działaniu, powiedzą niektórzy.

A jak myślisz?

Czy znasz odpowiedzi na wszystkie pytania? Czy gotowy jesteś zmieniać swoje poglądy? Co dla Ciebie jest ważniejsze: proces czy efekt? Czy uczeń ma być Twoją reprodukcją? Wolisz odwzorowywać czy tworzyć? Nie spiesz się z odpowiedziami. Od tego zależy przyszłość. Także Twoja.

Alikwoty dla zaawansowanych

Umiejętność gry alikwotów czy flażoletów, jak to woli, to dla współczesnego flecisty absolutna konieczność. W podręcznikach zapisano wiele ćwiczeń dla mniej lub bardziej zaawansowanych. Nie wszyscy jednak osiągają poziom umożliwiający zagranie całych melodii alikwotowych stworzonych przez współczesnych kompozytorów. Warto podjąć trud wejścia na wyższy poziom. Zapraszam!

Czytaj dalej „Alikwoty dla zaawansowanych”

„Klechdy słowiańskie”

Suita „Klechdy słowiańskie” na flet solo została skomponowana w czasie tegorocznej kwarantanny przez mojego utalentowanego męża Grzegorza. Wspólnymi siłami nagraliśmy utwór i stworzyli nastrojowe filmy ilustrujące muzykę. Ostatnio mąż spisał wiersze, które od dłuższego czasu chodziły mu po głowie. W sumie powstało wielowymiarowe dzieło, którym dzielimy się z osobami wrażliwymi na piękno i tajemnice otaczającego świata.

Czytaj dalej „„Klechdy słowiańskie””